Uciekamy od smrodu i smogu Katmandu. 200 km drogi do Pokhary to 8 godzin autokarem, który ma mieć Wi-Fi i klimę. Jak to zwykle bywa, zagrzybiałą klimę włączają na ostatnią godzinę jazdy, a Wi-Fi nie działa wcale. Ale na co komu Wi-Fi, kiedy za oknem takie widoki! Góry, doliny, rzeki i mnóstwo zieleni. Pokhara jest dużo fajniejsza niż Katmandu – czyściej, mniej spalin i jakoś tak bardziej na luzie. Jest duże jezioro, łódki i paralotnie.
Następnego dnia załatwiamy karty i pozwolenia na trekking w rejonie Annapurny, robimy ostatnie zakupy i szykujemy się na 5-dniową wędrówkę na Poon Hill (3210 m n.p.m.). Nie możemy się doczekać Himalajów!
[PODRÓŻE W CZASIE]
Pozdrawiamy Was z przyszłości! W Nepalu jest rok 2073. Latających samochodów i deskolotek jak nie było, tak nie ma. 🙂





















