Opuściliśmy już Bangkok. Bez żalu. Miasto nie zrobiło na nas większego wrażenia. Może dlatego, ze już byliśmy w Azjatyckich metropoliach i wiemy jaki jest klimat – gdzieniegdzie nowoczesność i przepych, a gdzieniegdzie syf, smród i bida. A może dlatego, że nie byliśmy w Bangkockiej mekce wszystkich backpackerów świata na Khao San Road (dzielnicy pijanej, białej młodzieży).
Jesteśmy teraz w Ayutthayi, 67km na północ od BKK. Jest tu spokojniej i jakoś tak milej niż w BKK. Zagęszczenie zrujnowanych świątyń na km kwadratowy jest spore. Ayutthaya była kiedyś potężnym miastem – stolicą Syjamu, ale w XVIII w. wpadli Birmańczycy i zniszczyli co się dało. Połaziliśmy po fajnych ruinach m.in. Wat Maha That, Wat Phra Si Samphet i mostach na sympatycznym jeziorku w parku w centrum miasta. Nie obyło się oczywiście bez dziękowania za usługi przejeżdżającym kierowcom tuk-tuków. „Hey mister – 1 hour – 100 baht”, „No, thanx”. “Hey mister – 2 hour – 100 baht” itp. Nie mogli pojąć, że chcemy się po prostu przejść.
Widzieliśmy też niestety słonie, które ku uciesze turystów woziły ich po okolicy. Żal było patrzeć na te piękne zwierzaki. Miały popsikane na fioletowo dolne części nóg, żeby zakażenie nie wdawało się w rany po łańcuchach. Ech, szkoda słów. Zwierzaki w Azji generalnie nie mają za fajnie. Po całej Ayutthayi kręci się masa podobnych do siebie chudych psów, z jednym małym wyjątkiem – wypacykowany pudel, wprost od fryzjera, wnoszony do wypasionego wozu swojego właściciela.
[MĄDROŚĆ DNIA] Czy może być coś bardziej wpieniającego w TV niż telezakupy? Tak, to Thai Mango24
[CIEKAWOSTKA KULINARNA]
- Wielbicielom meeeega słodkości polecamy roti (omlet?) z bananem, polany skondensowanym słodkim mleczkiem i posypany cukrem. Pychota i jednocześnie horror każdego dentysty.
- Chcesz poczuć smak Tajlandii? Wlej zalewę z puszki kukurydzy wprost do swojej zielonej herbatki. Ten wynalazek made in Japan masowo się tu sprzedaje w wersji butelkowanej. Smak? Może być.
Jutro jedziemy w dżunglę i chyba nie będziemy mieli neta, więc następne wiadomości za parę dni. Prosimy nie regulować odbiorników!
- „Cejrówki” w wersji Thai


































6 komentarzy
Batman tuk tuk!
🙂
Fota zrobiona specjalnie dla Ciebie!
Ta ulewa wygląda świetnie. A ruiny przypominają mi trochę kopce termitów. a ta głowa buddy wyglądająca z drzewa to jest z kamienia i włożona w korzenie drzewa czy ona jest sama z siebie drewniana?
Glowa jest kamienna, zdekapitowana z posagu Buddy przez Birmanczykow kilkaset lat temu i obroslo ja drzewo.
Widzę, że spotkała Was także niezła ulewa. Ale za to ruiny wydają mi się piękniejsze niż te w Bangkoku. Może dlatego, że nie są takie skomercjonalizowane? One po prostu są i mają swój urok. A Batman Tuk Tuk wygrywa wszystko 😀 Ciekawe, co by było, gdyby ktoś w Polsce wymyślił coś podobnego, np. usługi taksówkarskie Struś Pędziwiatr ^^
W porze deszczowej takie ulewy to normalka, cale szczescie nie padalo jak na razie dluzej niz godzine. Dzisiaj za to w ogole nie padalo 🙂
W Ayutthayi to ruiny z prawdziwego zdarzenia, w Bangkoku to normalnie dzialajace swiatynie 🙂