Jesteśmy w drodze do Nepalu. Pierwszy stopover mamy w Rzymie. W błyskawicznym tempie, niczym Flash, zwiedzamy miasto. Udaje się nam zobaczyć hiszpańskie schody i Koloseum, a nawet wszamać włoską pizzę. Zachodzimy też do Watykanu i tu właśnie świętujemy naszą trzydziestkę i nie są to wcale urodziny, bo choć czujemy się na 30, to PESEL uparcie twierdzi coś innego. Watykan to nasz 30. wspólnie odwiedzony kraj!

Zombie w meczecie. Po kilku godzinach lotu z Rzymu docieramy do Abu Dhabi. Spaliśmy ze 2-3 godziny, ale postanawiamy ruszyć na miasto żeby zobaczyć chociaż Wielki Meczet Szejka Zayeda. Wczoraj kolebka katolików, dziś wahabitów. Normalnie można pomyśleć, że bezbożnicy wybrali się na pielgrzymkę. Wracamy na lotnisko totalnie wyczerpani, tryb zombie level hard 🙂 Marzymy żeby kimnąć się w samolocie i żeby nie było tak potwornie zimno jak w ostatnim locie (drzemaliśmy okutani w kocyk jak babuszki).

 

Dodaj komentarz