W Polsce zimno i ciemno, a u nas słonko i ciepełko 🙂 Czilujemy się zatem i powoli obczajamy klimacik Funchal. Nasze okna wychodzą na Mercado dos Lavradores (czyt. rynek farmerów) z lokalnymi owocami, warzywami i rybami. Lokalesi zaoptrują się na parterze, a na piętrze ceny dla turystów. Bliskość rynku ma swoje plusy i minusy. Fajnie rano skoczyć po świeże banany, ale niefajnie jest w nocy słyszeć rozładunek wszelkich dostaw.
Spotykamy na mieście dwie sławy: Ronaldo z brązu i papę Franciszka z kartonu!
Po tych niesamowitych przeżyciach wsiadamy do kolejki linowej, pędzimy na pólnoc miasta, oglądamy ogrody tropikalne i po powrocie moczymy nogi w oceanie. Tu woda zimą w Atlantyku jak latem w Bałtyku.
I ciągle nie możemy uwierzyć, że jest styczeń.

 

1 odpowiedź do Ronaldo czy Franciszek?

  1. Artur napisał(a):

    Kapitalny widok na targ. Sól życia, zazdroszczę 🙂

Dodaj komentarz