W końcu zajechalśmy do Darwin. Pokonaliśmy trasę 3736 km po NT. Samochód cały i zdrowy, odddany bez większego problemu – Ap0llo Rentals możemy polecić, ale pierw trzeba dokładnie centymetr po centymetrze sprawdzić każdy zakamarek samochodu (wykupienie pełnego ubezpieczenia pozwala spać spokojnie).

Ale po kolei:

  • Kajakowanie w Katherine Gorge było super, ale o mały włos nie wleźliśmy w gniazdo krokodyla (na szczęście mniej goźnego, słodkowodnego, zwanego tutaj freshy, w odróznieniu od salty) – ucieczka z wysepki/gniazda była kilka razy szybsza niż dostanie się do niej.
  • Kakadu: z obolałymi łapami dojechaliśmy do Parku Narodowego Kakadu i tam widzieliśmy najwięcej zwierzaków na żywo (walabie skalne, boćki jabiru, zdziczałe świnie i konie, mnóstwo krokodyli, ptaszorów bez liku). Popływaliśmy po Yellow Water, w poszukiwaniu kroksów – znależliśy 7 sztuk : ). Z przykrością stwierdzić musimy, że Jim Jim Falls nie istnieje – to tylko wabik na turystów, żeby przyjeżdżali do Kakadu. Wykupiliśmy tam wycieczkę, ale dzień wcześniej zrypał się samochód 4×4, bo były bardzo złe warunki drogowe i w zamian pojechaliśmy na wodospad Maguk. Potwierdzamy – Maguk istnieje i jest zajebisty, można się kąpać, nurkować, opalać i wędrować (nawet trzeba bo inaczej tam się nie dostaniesz). Poza tym, obejrzeliśmy rożne aborygeńskie malowidła naskalne (Ubirr i Nourlangie), niektóre miały ponoć nawet 20 tys. lat.
  • Litchfield: kolejny park narodowy. Mieliśmy go w sumie minąć bokiem, ale udało się tam jeszcze zajechać i to była dobra decyzja. Park jest super, zwłaszcza jak lubi się wodospady. Najlepszy do kąpania, oglądania i wędrowania jest Wangi Falls – po prostu wypas. A w dodatku znajduje się w lesie monsunowym, w którym mieszkają duże owocożerne nietoperze (chyba po polsku Rudawki, a po angielsku Red Flying Foxes). Znowu widzieliśmy świnie – całą rodzinkę, pasącą się jakieś 10 kroków od nas. Wielki pająk zamknął listę zwierząt tego dnia. Tak się nam zdawało, ale przez drogę przemknął nam jeszcze dingo. W parku są jeszcze wielkie termitiery, w tym termitiery magnetyczne, które jak igła magnetyczna w kompasie pokazują północ, a wyglądają jak wielgachne płyty nagrobne.

[CIEKAWOSTKA KULINARNA]

  • Hamburger z krokodyla. Krokodyl  smakuje… hmmm… jak  krokodyl.  Mięso z crocka jest jasne jak kurczak, ale w smaku podobny zupełnie do niczego. Całkiem niezły.
  • Hamburger z dodatkiem buraka? Fajny pomysł?
  • A lody z lokalnych mango i z mleka bawoła, smaują jak lody z  mango i z mleka.  
  • Australijskie jadło jest poza tym mało ciekawe, takie jak brytyjskie w sumie. Mają nawet odpowiednik Marmite. Nazywa się Vegemite. Nie próbowaliśmy, nie polecamy – UNIKAĆ!

[MĄDROŚĆ NA DZIŚ]

  • Co masz zrobić dziś, zrób wczoraj, będziesz miał więcej czasu na zwiedzanie.

[PORADY PRAKTYCZNE]

  • W Jabiru (miasteczko w centrum Kakadu) dzień się kończy dość szybko. Po 15 życie zamiera. Wszystkie sklepy zamknięte. Pusto na ulicach. Wyjątkiem jest czwartek: szaleją aż do 18, a w niedzielę do 13.
  • W Darwin pomiędzy 14.00 a jakoś 16.00 chyba panuje sjesta. Jadła w barze nie uświadczysz. Niby wsztstko otwarte do 21. a jednak zamknięte i nawet wypraszają z lokalu. 
 

3 odpowiedzi do Już w mieście Darwina

  1. przemek napisał(a):

    Spływ i wodospady wyglądają niesamowicie. Nie baliście się że wam jakiś krokokdyl uchapie rękę jak będziecie płynąć kajakiem? Dziecko jak zobaczyło krokodyla to powiedziało : o jaki śliczny. A potem zapytało: A są takie malutkie? Więc jak macie malutkie to wrzucajcie.

    Z komiksowa:

    Zapowiedzi wrześniowe*:

    Lucku Luke – Rywale z Painful Gulch, Góry Czarne, Daltonowie i zamieć
    World of Warcraft, tom 2
    Mistrzowie Komiksu, Pictures that tick
    Star Wars: Dziedzictwo, Skrajności

    jak masz chwile i chce ci sie to:

    Ftpes://ftp.egmont.pl
    L: komiksy
    H: kftp4komx

    ja sobie wszedlem na ichniego ftpa i wlasnie sobie sciagam co tam maja. moze beda jakies komiksy 🙂

    na gildii przecena komiksow z egmontu o 40% do 25 lipca, ale w sumie nic ciekawego

    pozdrowienia i trzymajta sie tam

  2. sip napisał(a):

    malutkie sa czesto zjadane przez te duze 🙁 przez swoja mame nawet 😛
    na splywie byly tylko krokodyle slodkowodne, czyt. niegrozne – raczej unikaja ludzi, ugryzie ale nie zje.
    slonowodne, ktore zapuszczaja sie w slodkie wody, byly wczeniej wylapane.

  3. sip napisał(a):

    dzieki za wiesci komiksowe, w poniedzialek jak w koncu bedziemy w Polsce to sobie obejrze co i jak i sie odezwe, chyba ze zasne na stojaco.

Dodaj komentarz