Oto garstka porad dla wybierających sie na 4/5-dniowy trekking na Poon Hill, przetestowanych na własnej skórze w połowie lutego.

1. Kondycja fizyczna
Nie musisz być himalaistą, bo trasa jest dość łatwa. Jeśli potrafisz wejść i zejść na 10 piętro w bloku i nie umrzeć na zawał, to znaczy, że dasz radę. Nie trzeba też mieć jakiegokolwiek doświadczenia we wspinaczce, bo tu się w ogóle nie wspinasz, tylko wędrujesz po ścieżkach i kamiennych schodach.

2. Jak dojechać?
Z Pokhary (ok. 200 km na zachód od Katmandu) trzeba się dostać ok.50km na północ do Naya Pul na początek szlaku. Można lokalnym autobusem za kilka złotych, ale nie ma bezpośrednich z Lakeside, gdzie mieszczą się główne noclegownie. Trzeba dojechać jednym do tzw. Zero Kilometer, a potem drugim do Pokhara Baglung bus park i stamtąd dopiero do Naya Pul. Można też bezpośrednio taksówką w ok.1,5 godziny.

3. Przewodnik i tragarz
Na tej trasie nie da się zgubić, bo prowadzi dobrze utartym i uczęszczanym szlakiem od wsi do wsi. Ani razu nie musieliśmy się zastanawiać „Dokąd teraz?”, bo wiedzie tylko jedna ścieżka. Miejsc noclegowych jest mnóstwo, więc nie potrzebny jest przewodnik, który te noclegi będzie dla nas załatwiał. Nie trzeba też robić wcześniejszych rezerwacji. Jeśli chodzi o tragarza, to też jest zbędny – ile rzeczy musisz zabrać na 5 dni? Wszystko zmieścisz do średniego plecaka, a trasa nie jest ciężka, więc dasz radę. Jeśli jednak koniecznie chcesz mieć tragarza, to spakuj jak najmniej do plecaka (nie do walizki!!!) i zapłać mu godnie, bo to strasznie ciężka praca. Nie wynajmuj tragarza przez agencję, tylko dogadaj się z nim bezpośrednio, bo inaczej agencja zabierze większość kasy, a tragarz dostanie marne grosze. Pamiętaj, że ten człowiek musi też coś jeść i gdzieś spać na trasie.

4. Co zabrać?
– GOTÓWKĘ – nie ma bankomatów ani możliwości płacenia kartą w wioskach
– buty trekkingowe, chociaż starczą nawet adidasy z grubsza podeszwą
– kijki trekkingowe – naprawdę dużo dają przy wchodzeniu i schodzeniu (można wypożyczyć w Pokharze lub kupić)
– koszulki z krótkim rękawem na dzień (jest ciepło)
– ciepłą odzież na noc
– kurtkę, czapkę, rękawiczki na wyższe partie gór (cebulka)
– latarkę czołową (częste braki prądu + wejście na szczyt Poon Hill przed świtem)
– litrowy bidon lub butelkę plastikową – Nepal ma z jednej strony bardzo zanieczyszczoną, niezdatną do picia wodę w strumieniach i w kranach, a z drugiej problem z utylizacją plastikowych butelek. Dlatego trzeba mieć swoją i w wioskach kupować „dolewki” oczyszczonej wody. Ewentualnie, jak jesteś mega-oszczędny i lubisz smak chloru, kup w Pokharze tabletki do uzdatniania wody kranowej, ale tak, czy siak butelkę musisz mieć.
– śpiwór – noclegownie na trasie oczywiście dają ciepłe koce, ale nie są one pierwszej czystości, więc warto mieć swój, choćby bardzo cienki śpiwór dla higieny.
– papier toaletowy – w noclegowniach nie dają, a jak chcesz kupić, to przygotuj się na szok cenowy!
– batony energetyczne – dobre na przekąskę, mało ważą i nie zajmują wiele miejsca, a w górach są drogie.
– mapę trasy dla orientacji
– ręcznik (najlepiej szybkoschnący)
– apteczkę z najpotrzebniejszymi lekami
– krem z filtrem UV
– talk do stóp – unikniesz odparzeń i odcisków. (Dzięki, Franek, za ten patent!)

5. Czego nie brać?
– wody na zapas – wioski są w niewielkiej odległości od siebie (max.2 godziny marszu), więc nie ma sensu taszczyć więcej niż litr na osobę. W następnej wiosce kupisz „dolewkę”. Cena wszędzie ta sama.
– jedzenia – owszem, ceny w górach są dużo wyższe, ale tachać ze sobą puszki? Zerknij do ostatniego punktu (koszty) i wykalkuluj, czy się opłaca.

6. Jakie są warunki noclegowe?
W każdej wiosce są noclegi. Przybytki te nazywają się szumnie „hotelami”, ale spodziewaj się skromnych warunków schroniskowych z nieszczelnymi oknami, cienkimi ścianami i brakiem ogrzewania. Koniecznie obejrzyj warunki zanim się zdecydujesz. My zawsze mieliśmy darmowy prysznic z ciepła wodą (wspólny z innymi pokojami) i bezpłatne wifi. Dogadywaliśmy się też z właścicielami, że będziemy u nich jeść trzy posiłki, ale nie będziemy płacić za nocleg. Trzeba to zrobić dyskretnie (nie przy innych turystach), to właściciel się powinien zgodzić.

7. Kiedy jechać?
Wiosną lub jesienią. Zimą za zimno, a latem leje deszcz.

8. Trasa
– Dzień 1 – Transport do Naya Pul i 3 godziny marszu do Tirghadungha (można iść jeszcze 1,5 godz. Dalej do Ulleri, ale jest stromo po schodach, więc lepiej to zrobić następnego dnia, gdy nogi są wypoczęte).
– Dzień 2 – z Tirghadungha do Ghorepani (5 i pół godz. drogi) w górę po schodach.
– Dzień 3 – najtrudniejszy. Z Ghorepani przed świtem godzinę stromo po schodach na Poon Hill, napawanie się widokami himalajskich szczytów, zejście ok.45 min. z powrotem do Ghorepani. Potem 5 godzin do Tadapani. Można skończyć trasę wcześniej w jednej z wiosek (np. w Banthanti).
– Dzień 4 – z Tadapani do Ghandruk (3 godziny). Można tu zostać na noc, albo zejść jeszcze ok. godziny w dół i złapać autobus lub jeepa do Pokhary. Można też zmodyfikować trasę i z Tadapani ruszyć do ciepłych źródeł Jhinu, wydłużając trasę o 1 dzień.
– Dzień 5 – z Ghandruk do Naya Pul (4 godziny)

9. Koszty
– karta TIMS = 2000 rupii i pozwolenie ACAP kolejne 2000 rupii (do wyrobienia w Katmandu lub Pokharze, potrzebne są też 4 zdjęcia paszportowe)
– taksówka do Naya Pul = 1800 rupii (po negocjacjach)
– dzienne wyżywienie na trasie (4 posiłki z herbatą i wodą) dla 2 osób łącznie = 3000 – 3500 rupii
– litrowa „dolewka” wody pitnej = 80 rupii (w Pokarze 10)
– papier toaletowy na trasie (jedna rolka) = 300 rupii !!!
– wejście na Poon Hill =50 rupii
– herbata na szczycie Poon Hill = 120 rupii
– autobus z „dolnego Ghandruk” do Pokhary na Baglung bus park = 350 rupii

 

Dodaj komentarz