Kolejny deal życia, tym razem w Boliwii. Wykupujemy 4 dniową wycieczkę do Salar de Uyuni, gdzie standardem jest kierowca i 6 turystów, a tymczasem oprócz nas jest tylko jeden młody, sympatyczny(!) Niemiec.
Jest bardzo zimno, znów jesteśmy na wysokości ponad 4000 m npm. Jedziemy na kolejne laguny, pustynie i kolejne gejzery. Tym razem szału nie ma – Atacama postawiła wysoko poprzeczkę. Aż do czasu, gdy docieramy do Laguna Colorada. Jest cała różowo-biała, w niej setki albo nawet tysiące flamingów, nieopodal pasą się lamy. To jedna z najpiękniejszych rzeczy, jakie w życiu widzieliśmy. Czujemy się szczęściarzami, że możemy to zobaczyć na własne oczy. Indiańska matka natura – Pachamama nas naprawdę rozpieszcza.

[ULGA DNIA]
Spodziewamy się w nocy -15, ale jest tylko -5. Wiosna nadchodzi. Wystarczają śpiwory + 3 koce z wełny alpaki i śpimy jak świstaki.

 

Dodaj komentarz