Jesteśmy w Pamukkale koło Denizli. Niby człowiek wie, że Turcja jest niespokojna sejsmicznie, ale jak w czasie podróży przeczyta w „Wiedzy i życiu”, że Denizli w każdej chwili może zniknąć z powierzchni ziemi, to ma nadzieję, że nie nastąpi to dziś. Biblijny opis archanioła Michała w postaci słupa ognia od ziemi do nieba, to wybuch podziemnych gazów wieki temu właśnie w tym mieście. 🙂
Pamukkale jest znane z wapiennych tarasów i starożytnego miasta Hierapolis. Zatem ciągniemy trepy pod górę, moczymy się w w wodzie z glinką, która niby leczy, oglądamy pozostałości Hierapolis i przedzieramy się przez tłumy Rosjan – prężących muskuły faciów i wydymających usteczka lasek.

I na tym się kończy nasza turecka przygoda, przełączamy się tryb zombi, jedziemy nocnym autokarem do Stambułu i gnijemy pół dnia na lotnisku…

[RADA PRAKTYCZNA tylko dla stałych czytelników]
Jeśli chcesz mieć cały trawertynowy basenik z ciepłą wodą tylko dla siebie, kieruj się w stronę nekropolii, tam już mało kto zachodzi. Jest cisza i spokój i można wypoczywać godzinami. Zamiast płacić 32 liry za wstęp na basen Kleopatry i kisić się w tłumach.

 

Dodaj komentarz