Jutro ruszamy na Cypr. Nastawiamy się na przechadzki, wchłanianie słońca i śródziemnomorskiej kuchni. I tyle. Żadnych „koniecznie musimy zobaczyć”, ani „zdecydowanie trzeba się udać do…”. Bez planu, bez pośpiechu, bez wstawania o 4 rano, bo cośtam.

Co się z nami porobiło?

 

Komentarze zabronione