Jedziemy do parku Kaudulla na spotkanie dzikich słoni. To najlepszy jak dotąd dzień na Sri Lance. Udaje nam się spotkać ok. 100 słoni – od maluchów po stare matrony i samce z dużymi ciosami. Czad!

Co robi nieszczęśliwy słoń?
– wozi turystów na grzbiecie
– chodzi wrażliwymi stopami po rozgrzanym asfalcie
– nosi na nogach łańcuchy
– żyje samotnie wśród ludzi
– pracuje przy wyrębie lasu.

Co robi szczęśliwy słoń?
– przesypia upalny dzień w dżungli
– po południu idzie do wodopoju
– żyje ze swoją rodziną
– uprawia 5-cio sekundowy seks
– wcina trawę do rana
– kąpie się
– obsypuje grzbiet piaskiem
– żyje pełnią słoniowego życia i uśmiecha się pod trąbą.

Na koniec safari dodatkowa przygoda. Kierowca naszego jeepa próbuje przejechać przez sadzawkę i grzęźniemy  na dobre. Musi wysiąść z auta (dobrze, że słonie już kawałek odeszły), przejść przez chlapę i zawołać innnego kierowcę, żeby nas wyciągnął. Po kilku próbach i fontannach błota spod kół, w końcu ruszamy cali brudni, ale zadowoleni.

 

Dodaj komentarz