Znasz to uczucie? Jesteś już prawie dobę w podróży, a do celu jeszcze daleko. Oczy szczypią, a zatoki łupią od suchego, samolotowo-lotniskowo-klimatyzowanego powietrza. Żołądek wariuje, bo śniadanie jadłeś o 2 w nocy, obiadu nie było wcale, a kolacją stewardesa przerwała ci głęboki sen. Nie jesteś w stanie się wysłowić w żadnym języku, a twoje zdolności kognitywne są na poziomie dżdżownicy. Nie masz pojęcia, która godzina, bo zegarek przestawiałeś już kilka razy. Masz spuchnięte stopy. Śmierdzisz. Nie jesteś fizycznie zmęczony, ale jednak nie masz siły. Ani śpiący, ani wyspany. Ani żywy, ani martwy. Ani tu, ani tam. JESTEŚ ZOMBIE!

Staramy się z tym stanem jakoś radzić, pakując co trzeba do bagażu podręcznego. Czy pomaga? Przedstawia to 5-stopniowa skala NZ (niwelowania zombiakowatości).

  • Szczypiące oczy – kropelki nawilżające – 4/5 NZ (ale na krótko), opaski do spania 2/5 NZ
  • Zatoki – ibuprom zatoki – 5/5 NZ
  • Rozregulowany żołądek – gorąca herbata, choć na lotniskach jest droższa niż wódka w bezcłowym – 3/5 NZ
  • Spuchnięte stopy – Diohespan max – 4/5 NZ
  • Smród – koszulka i bielizna na przebranie (fajny patent to gatki zawiązywane po bokach, bo można zmienić je w syfiastej toalecie nie ściągając butów i spodni, panowie mogą sobie zrobić wersję na rzepy), szczotka i mała pasta, dezodorant w kremie w małym opakowanku, chusteczki nawilżające do mycia każdej części ciała. – 4/5 NZ

Niestety, na otumanienie umysłowe nie pomaga nic, co można legalnie posiadać na granicy i w takich sytuacjach wiesz, że tekst Kazika „Gapię się tępo, zjadając but w sosie” jest o tobie. Jakich patentów byś nie użył, to i tak po 24 godzinach po prostu JESTEŚ ZOMBIE!

 

Komentarze zabronione